Jak przetrwać rozstanie?

Jednymi z najcięższych przeżyć w życiu każdego człowieka są niewątpliwie rozstania. I nie jest istotne czy żegnamy się z ukochaną osobą, zwierzęciem, miejscem czy rzeczą… każda strata jest bolesna, bardziej lub mniej, jednakże zawsze pozostawia ślad na duszy i w umyśle. Jak sobie poradzić z najbardziej nieprzyjemną, czyli stratą ukochanej osoby? Rozstanie, bo o nim mowa (pomijamy w tym miejscu takie wypadki losowe jak śmierć) zawsze jest trudnym przeżyciem dla człowieka. Skupimy się tutaj na decyzji podjętej przez jedną osobę, czyli na tzw. porzuceniu.

kartka.jpg

Porzucenie jest bardziej bolesne im więcej mamy wspomnień i spędzonych lat przy boku drugiej osoby, im bardziej ją kochamy i czujemy się z nią związani emocjonalnie i duchowo. Niejednokrotnie przyjaźnimy się z bliską nam osobą, dzielimy z nią smutki i radości, pomagamy w trudnych chwilach, spędzamy ze sobą czas i tworzymy intymność i swojego rodzaju własny świat. Dlatego ciężko nam zrozumieć decyzję o odejściu bliskiej nam osoby, szczególnie jeśli dotyczy ona wejścia w kolejny związek przez naszego dotychczasowego partnera. Bolesny jest to niestety temat, który pochłonął wiele ofiar i sprawił, że ludzie pod wpływem wielkich emocji ujawniają nietypowe dla siebie lub głęboko skrywane uczucia i zachowania. I każdy zachowuje się podczas rozstania inaczej – głośne krzyki, gniew, płacz, głęboki smutek, apatia, wyciszenie, wycofanie z życia, przygnębienie, a czasami depresja.

para.jpg

Uczucia wybuchają, skrywane żale wydostają się na powierzchnię i stanowią swojego rodzaju tarczę lub dzidę, którą ranimy jeszcze do niedawna ukochaną osobę. Czujemy się podle, brak nam motywacji do działania, reagujemy momentami dość dziwnie i nie dopuszczamy do siebie myśli o tym co się stało. Wciąż mając nadzieję, że ukochana osoba się opamięta i do nas wróci, prosząc o wybaczenie i przepraszając za pomyłkę. Jeśli nic takiego się nie dzieje, wpadamy w jeszcze większą rozpacz i ciężko nam się pozbierać. Nie możemy się na niczym skupić, nic nas nie cieszy, a jedyną rzeczą którą robimy w miarę dobrze jest sen i płacz (lub czasem bezsenność i brak łez) Pierwsze myśli po rozstaniu oczywiście dotyczą tego, że już nic nie będzie takie jak było, że nigdy nie będziemy tak szczęśliwi jak kiedyś i że nic dobrego już nas nie spotka. Koniec. Kropka – do końca życia będziemy już wiecznie nieszczęśliwi.

serce.jpg

Na całe szczęście wcale nie musi tak być. Oto kilka zasad, które pomogą, a na pewno ułatwią życie po rozstaniu. Trzeba podejść do tego jak do początku czegoś fantastycznego, jak do nowej przygody, jaką mamy okazję przeżyć i przede wszystkim skupić się na tym, że to nie koniec, a dopiero początek naszej drogi, bez względu na to ile mamy lat w metryce (a jak wiadomo mamy tyle lat na ile się czujemy)

serce1

Z pewnością słyszeliście o rozstaniach par, które były ze sobą przez wiele lat, nie tworząc niczego trwałego, czekając na nie wiadomo co i nie robiąc nic w kierunku rozwoju związku, które po rozstaniu odnajdują swoje drugie połowy i nie czekając długo pobierają się lub zakładają rodzinę. Lub o osobach, które w podeszłym wieku odnajdują się i spędzają jesień życia w ramionach bliskiej im osoby. Życie jest bowiem pełne niespodzianek i nigdy nie wiadomo co czeka za rogiem. Zatem co zrobić by przetrwać rozstanie? Oto kilka prostych rad, które ułatwią nam przetrwanie ciężkich chwil.

  1. Czas leczy rany – ta prosta sentencja ma w sobie dużo racji – czas uleczy rany Twojej duszy, tak samo jak leczy rany ciała. Potrzebujesz czasu by do siebie dojść, by ponownie uwierzyć w siebie, w swoją wartość i w to, że możesz kochać i być kochanym. Daj sobie czas – bardzo go potrzebujesz, niczego nie przyspieszaj.
  2. Przebacz drugiej osobie zdradę waszego związku, sobie wybacz błędy jakie w trakcie jego trwania popełniłeś, spraw, by Twój umysł oczyścił się ze złych emocji.
  3. Wycisz się, zacznij medytować, poświęć chwilę w ciągu dnia na niemyślenie o niczym, na relaksację.
  4. Zastanów się nad pozytywami całej sytuacji, może nie wszystko co dotyczy rozstania jest złe – masz więcej czasu dla siebie, możesz robić to na co masz ochotę bez oglądania się na drugą osobę, może coś przestało Cię krępować.
  5. Jeśli nie uprawiasz sportu, właśnie teraz zacznij – aktywność fizyczna poprawia samopoczucie, sprawia, że stajemy się dla innych, ale przede wszystkim dla siebie o wiele atrakcyjniejsi, ale również zdrowsi, pełni energii, a endorfiny jakie się wtedy wyzwalają, poprawiają nasz nastrój.
  6. Pomyśl o sobie jako o singlu, aktywnej osobie, która zwiedza świat w otoczeniu przyjaciół, jada w najlepszych restauracjach, czyta dobre książki, wychodzi wieczorami na miasto, uprawia sport, ma mnóstwo ciekawych hobby, dobrą, interesująca pracę i ciekawe życie – jeśli dotychczas tego nie doświadczyłeś, zacznij wizualizować. Wyobraź sobie siebie w takich sytuacjach, spraw, by mózg włączał te obrazy do codziennej rutyny.
  7. Podejdź do lustra i uśmiechnij się do siebie – szczerze, z radością jakbyś zobaczył dawno niewidzianego przyjaciela. Pokochaj siebie, tylko w ten sposób będziesz w stanie kochać innych i sam również doświadczysz miłości.
  8. Porozmawiaj z przyjacielem, bliską osobą, rodzicami, rodzeństwem, rodziną, którzy być może doradzą Ci, jeśli kiedykolwiek byli w podobnej sytuacji.
  9. Wyjdź z domu, daj się wyciągnąć na miasto lub spacer przyjaciółce, koledze czy komukolwiek innemu komu zależy na Twoim szczęściu i radosnym uśmiechu. Nie zamykaj się w domu – i chociaż z pewnością ciężko jest wydostać się z tego smutku, postaraj się chociaż na chwilę o nim zapomnieć. Wyjdź i chociaż spróbuj się pobawić. Muzyka, głośne rozmowy z pewnością odciągną Cię od rozpaczy na krótki czas, a to już prawdziwy sukces.
  10. Daj się zaprosić na randkę – jeśli masz taką okazję, umów się z zapraszającą Cię osobą, nawet jeśli to jednorazowe spotkanie, będziesz mieć pogląd na to, co dzieje, się w nowym dla Ciebie, randkowym świecie i dzięki temu być może wkrótce uda Ci się spotkać kogoś naprawdę odpowiedniego.
  11. Wypisz na kartce wszystkie denerwujące Cię wady Twojego byłego partnera. Być może okaże się, że było ich naprawdę dużo i nie pasowaliście do siebie.
  12. Postaraj się myśleć o rozstaniu, jako o doświadczeniu do kolekcji. O tym, że to doświadczenie nauczy Cię życia, że to po prostu kolejna lekcja, jaką musisz przejść, by wydorośleć, dojrzeć lub stać się lepszym człowiekiem.
  13. Zapomnij o nienawiści, o dramatyzowaniu, o zemście i o innych negatywnych emocjach. Pamiętaj, że to co wyślesz do innych, wróci do Ciebie ze zdwojoną mocą. Wysyłaj tylko pozytywne myśli. Najlepiej, byś chciał, by Twoja była miłość doświadczyła szczęścia, w końcu kiedyś byliście kochającą się parą i właśnie na tym Ci zależało. Niech tak pozostanie. Skoro nie możecie być szczęśliwi razem, bądźcie szczęśliwi osobno.
  14. Nie dzwoń do byłego partnera – niech i on za Tobą zatęskni (prawdopodobnie i tak mu Ciebie brakuje, chociaż może tego nie okazywać). Daj mu odczuć, co to znaczy pozostać porzuconym.
  15. Znajdź sobie hobby, rozwijaj się, naucz się nowego języka, idź na basen, popraw swoją kondycję, znajdź sobie jakiś ciekawy cel i dąż do niego. Poprawisz swoje samopoczucie, wzrośnie Twoja pewność siebie i po prostu się rozwiniesz. Zacznij robić to, co sprawia Ci przyjemność, a nie miałeś okazji tego robić będąc w związku. Być może było to coś, czego partner/partnerka po prostu Ci zabraniali.
  16. Obejrzyj w wesołym gronie dobrą i śmieszną komedię, nic tak nie poprawia nastroju jak salwy śmiechu w kinie lub przed telewizorem.
  17. Znajdź osobę, która Cię inspiruje, która pomimo ciężkich przeżyć doszła do czegoś w życiu i obecnie jest bardzo szczęśliwa. Przeczytaj jej życiorys, zainteresuj się tym, jak dochodziła do siebie po rozstaniu lub po prostu co robi, by cieszyć się życiem.
  18. Odnajdź w sobie radość, idź na samotny spacer, poczuj się dobrze w swoim towarzystwie, zaplanuj kolejny etap życia i ciesz się z odzyskanej wolności.

slonce.jpg

Pamiętaj, Twój smutek i żal nie będą trwały wiecznie, to nie nieuleczalna choroba, na którą nie odnaleziono leku. To po prostu nieszczęśliwy etap w życiu, z którego jest wyjście. Nie rzucaj się w nowy związek od razu, daj sobie czas, uspokój umysł, poznawaj nowych ludzi, zastanów się czego chcesz od życia, na czym Ci zależy i czego oczekujesz od nowego, potencjalnego partnera. Wybieraj mądrze, a z pewnością uda Ci się odnaleźć szczęście, którego szukasz. To naprawdę tylko kwestia czasu… piszę to z własnego doświadczenia…a po burzy zawsze wychodzi słońce.

fot. SXC

Komentarze: 75

  • a jak przełknąć to, gdy odrzuciła cię dziewczyna z twojej klasy w której jestes zadurzony po uszy? jak mam z nią przetrwać 3 lata do matury w jednej klasie patrząc się, jak ona smieje sie, zyje swoim zyciem i byc moze zakochuje w innym, podczas gdy ja cierpie niemiłosiernie przez odrzucenie mojej miłości? sam jestem w takiej sytuacji i nie wiem czy pic czy kłasc sie pod tramwaj bo nie wiem sam jak wytrzymam nastepne 3 lata przy jej obecności, jezeli ktos byl w takiej sytuacji i wie jak to przezyc, prosze o porade, kontakt pod thompson93@o2.pl lub gg 4852797

  • Na początku będzie to ciężkie, ale z dnia na dzień będzie coraz łatwiej, nie pokazuj w szkole że jesteś załamany, smutny, śmiej się (na początku nawet na siłę). Generalnie chodzi o to, żeby jej się wydawało, że jej decyzja cię nie załamała, jak będzie widziała że dobrze ci się żyje to ją trochę w dołku ściśnie i może sama zacznie żałować. Ale nie rób sobie nadziej, to bez sensu. Wiem doskonale że to bardzo ciężkie, ale jeśli czujesz taką potrzebę to wysmuć się, wypłacz przyjacielowi albo w samotności, w szkole nie pokazuj tego. Choć jestem nieco starsza to moje doświadczenie pokazuje że to dobra metoda. Narzeczony zostawił mnie, ja na początku płakałam, prosiłam, ale potem zaczełam się ładnie ubierać, wychodzić, po miesiącu sam mi powiedział że jest zazdrosny, przytulił się i powiedział że już chyba nie umie beze mnie żyć, niestety mu uległam, nasze ponowne szczęście trwało miesiąc, teraz znowu usłyszałam od niego parę przykrych rzeczy w tym również że nie chce ze mną być i wierz mi cierpię 100 razy bardziej niż poprzednio, bo przez ten miesiąc narobił mi sporych nadziei. Dlatego uważam że nie warto wracać, no chyba że ta druga osoba przez dłuższy czas się stara i udowadnia miłość.

  • niezaleznie od wieku boli tak samo… mnie po 6 latach zostawil, bo ma jakis kryzys emocjonalny, szkoda mi go, bo bardzo go kocham, ale jak wybaczyc? zuzyl i wyrzucil, po drodze oszukiwal i zaniedbywal. Niech ten czas szybciej leczy te rany. A najsmieszniejsze jest to cale piep..enie o przyjazni, ze skoro zwiazek nam nie wychodzi! Wyszedlby, gdybym nie walczyla o niego sama. Czuje sie jak frajerka, zaluje tylko ze zapominalam o sobie, zeby go uszczesliwic. Masz racje, nie warto wracac, mimo ze to bardzo kuszace i kojace. Tez pozwolilam mu wrocic i tez mnie zostawil po raz drugi, wiecej tego bledu nie popelnie! Tym razem wiem czego szukam i nie pozwole nikomu mnie lekcewazyc.

  • wszystk to bardzo madre tylko nie bardzo ma odnisienie w mojej syt. Maz zostawil mnie z dwojka malutkich dzieci, 6 miesiecy i 2 latka, bylismy razem 12 lat, 4 lata w malzenstwie. Odszedl z inna. Dla mnie to niec swiata :’(

  • wczoraj rozstalam sie z facetem po 3 latach zwiazku. nie uklkadalo nam sie sprzecznosc charakterow, ale wciaz mysle ze to ten z ktorym chce spedzic reszte zycia.nie zawsze bylo kolorowo jestem dosc wybuchowa on skryty w sobie czesto dochodzilo do rozmow o rozstaniu. Ma ktos jakis zloty środek? pomocy !!!

  • Zostałam zdradzona i dałam szansę. czekam teraz,aby z tej szansy skorzystał. Tylko jak przetrwać każdą minutę, która dłuży się w nieskończoność? Spotykam się z ludźmi, udaję szczęśliwą, uśmiecham się, uprawiam sport… ale nie udało mi się jeszcze ani razu oderwać od tego myśli.

  • Zostałam porzucona przez mężczyznę mojego życia. Byliśmy w zwiażku 5 lat. Za trzy miesiące miał byc ślub. Dostałam mail, że mnie zostawia, gdyż nie pasujemy do siebie… Mimo całej sytuacji bardzo go kocham i pragne do niego wrócic. Zdaję sobiejednak sprawę, że on mnie nie chce. Jak mam wytrzymac bez niego. Niestetz nie mam komu sie wzpaka. Jestem zlupelnie sama…

  • DO: Olka 12.02.2010 godz. 23:55
    Jakby nie było,dałaś drugą szansę i to też ważne.
    Ludzie powinni dostawać drugą szansę na to żeby się zmienić.
    DO: zosia samosia 22.02.2010 godz. 9:09
    Złoty środek każdy ma w swojej główce.Rozstanie to jeden ważny krok,ale drugi ważniejszy to jest taki czy osoby chcą się zmienić,czy podejmą próbę zmiany na lepsze. Wiadomo,że kochamy i to mocno,ale czasem sprzeczność charakterów nie pozwala być razem.Pytanie,czy te osoby podejmą trud bycia razem czy każde pójdzie swoją drogą szukać łatwego szczęścia?

  • A jak przetrwać , jak ma sie dwoje jeszcze niezbyt dużych dzieci mieszkanie na kredyt jeszcze 23 lata, brak opcji na podział , gdzie sie wyprowadzić , jak dalej żyć , jak jest sie w niego zapatrzonym przez 12 lat małżeństwa, a jemu w głowie tylko nocne ucieczki , spotkania z innymi kobietami, a ja cóż jak go nie ma nie moge jeść myśleć , uczyć sie spać , oddychać ,jedyne co sie zadręczam gdzie jest co robi i dlaczego tak strasznie mnie dręczy , bo świetnie o tym wie. Jak przestać kochać , jak zacząć być od nowa szczęśliwą jeżeli dodatkowo moja rodzina naciska żebym była siedziała ze względu na dzieci a ja wiem że moja kondycja psychiczna bez niego nie pozwala mi żyć i zająć sie dziećmi nie mówiąc już o kwestiach finansowych.
    Ja chce o nas walczyć , jemu chyba tak naprawde też zależy bo jak widzi smsa od kolegi który pisze di mnie „kotek” to wścieka sie strasznie, a pomimo to odpycha i odrzuca mnie.
    jestem już strasznym strzępkiem nerw i co gorsza nie potrafie sie zmobilizować do niczego.

  • Na początku będzie to ciężkie, ale z dnia na dzień będzie coraz łatwiej, nie pokazuj w szkole że jesteś załamany, smutny, śmiej się (na początku nawet na siłę). Generalnie chodzi o to, żeby jej się wydawało, że jej decyzja cię nie załamała, jak będzie widziała że dobrze ci się żyje to ją trochę w dołku ściśnie i może sama zacznie żałować. Ale nie rób sobie nadziej, to bez sensu. Wiem doskonale że to bardzo ciężkie, ale jeśli czujesz taką potrzebę to wysmuć się, wypłacz przyjacielowi albo w samotności, w szkole nie pokazuj tego. Choć jestem nieco starsza to moje doświadczenie pokazuje że to dobra metoda. Narzeczony zostawił mnie, ja na początku płakałam, prosiłam, ale potem zaczełam się ładnie ubierać, wychodzić, po miesiącu sam mi powiedział że jest zazdrosny, przytulił się i powiedział że już chyba nie umie beze mnie żyć, niestety mu uległam, nasze ponowne szczęście trwało miesiąc, teraz znowu usłyszałam od niego parę przykrych rzeczy w tym również że nie chce ze mną być i wierz mi cierpię 100 razy bardziej niż poprzednio, bo przez ten miesiąc narobił mi sporych nadziei. Dlatego uważam że nie warto wracać, no chyba że ta druga osoba przez dłuższy czas się stara i udowadnia miłość.
    +1

  • Ja rozstałam się z facetem, który przez półtora roku znęcał się nade mną psychicznie. Byłam kłębkiem nerwów, smutna przygnębiona. Teraz uwolniłam się od niego. Nadal bardzo go kocham i tęsknię, ale nie pozwolę się tak traktować. Nie można tkwić w chorych związkach. Życie ma się tylko jedno. A na pewno znajdzie sie mężczyzna, który będzie traktował mnie z szacunkiem i miłością. Nie marnujmy swojego życia i nie bójmy się czegoś zmienić. Na to nigdy nie jest za późno. Do Zagubiona: Wychowałam się w rozbitej rodzinie. Kiedy byłam bardzo chora mój ojciec zostawił moją mamę z dwójką malutkich dzieci. Nie miała gdzie się podziać, ale udało się jej wybrnąć z tej sytuacji. Poradziła sobie i teraz jest szczęśliwa. Rzuć go i nie przejmuj się niczym. Rodzina na pewno Ci pomoże. Pozdrawiam

  • Ja zostalem pozucony po ponad 5-cioletnim zwiazku. Codziennie na dobranoc bylo sakramentalne „kocham cie” po czym dzien pozniej juz bylo „nie kocham cie”. Najgorsze jest to ze wierze w to iz to bylo nieprzemyslane „chlapniecie” z tym „nie kocham cie”. Zdaje sobie spreawe ze mamy mega ciezkie charaktery ale mimo wszystko wierze w moc uczucia miedzy nami i zyje nadzieja ze wszystko sie ulozy. Po prostu jestem facetem dla ktorego milosc jest czyms najwazniejszym w zyciu. A moze sie oszukuje…..? Czas pokaze…..

  • Ja też przeżylam kryzys…a wlasciwie to nadal go przezywam. Zaczelo sie od tego ze mnie zostawil. Po prostu powiedzial, ze juz nie moze ze mna wytrzymac. Po miesiacu wrocilismy do siebie, gdyz oboje stwierdzilismy, ze nie umiemy bez siebie zyc. Przez pol roku jeszcze bylo idealnie. Wierzylam, ze tak bedzie zawsze, dal mi nadzieje, mowil ze jest szczesliwy. A potem mnie zdradzil. Poza tym, ze to zrobil, powiedzial jeszcze szczerze wiele niemilych slow. O tym, ze nigdy nie byl ze mna szczesliwy, ze nie znosi mojej rodziny, ogolnie ze udawal ze jest miedzy nami dobrze. Na drugi dzien wycofal sie z tego co powiadzial i prepraszal. Sama juz nie wiem co bylo prawda, a co nie. W koncu wybaczylam mu, ale nic juz nie jest takie jak bylo. Mam swiadomosc tego, ze to sie moze w kazdej chwili skonczyc, dlatego podchodze do tego dosc egoistycznie. Staram sie wykorzystac ten czas, kiedy jeszcze jestesmy razem (tj. nie cierpie tak bardzo) i przyzwyczajac sie do mysli, ze juz nie jestesmy razem. Nie robie mu awantur, nie wypominam, uspokoilam sie i staram sie nie interesowac niepotrzebnie tym co robi, robil, uniezalezniac od niego. Jest ciezko, ale wiem ze w ten sposob zaoszczedzam sobie bolu w przyszlosci. Powoli oswajac sie z tym, co ma nadejsc. Staram sie nie czekac wciaz na najgorsze, ale zyc tak, jakby to najgorsze juz nadeszlo. Staram sie zyc tak, jakbym byla sama, a jednoczesnie wiem, ze jeszcze sie nie rozstalismy. Moze jeszcze cos miedzy nami zmieni sie na lepsze, moze jeszcze bedziemy razem, a jesli nawet nie, to przynajmniej nie przezyje tego tak bardzo i tak strasznie jak za pierwszym razem.Staram sie zyc zgodnie z tymi zasadami, aby niczego potem nie zalowac, nie zalowac tego, ze dalam sie ograniczyc i byly rzeczy, na ktore nie moglam sobie pozwolic. . A moze i on dzieki temu zobaczy, ze jestem cos warta. Zazwyczaj dziewczyny zmieniaja sie po rozstaniu – moim zdaniem to blad,wtedy na pewno nie odzyskaja juz chlopaka, a w momencie kiedy sa jeszcze w zwiazku, ale przezywaja kryzys, jest jeszcze szansa. A jesli nawet sie nie uda, wtedy przynajmniej nie bedzie sie zalowalo tego, ze sie nie sprobowalo czegos zmienic. Bedzie latwiej zaczac wszystko od nowa. Jesli nawet on mnie teraz zostawi, chce zyc tak, aby wiedziec, ze zrobilam wsyzstko co moglam, aby ratowac nasz zwiazek, nie zaniedbalam sie i mam wysokie poczucie wlasnej wartosci.

  • Witam
    A mnie zostawił mój ukochany w drugim miesiącu ciąży,sam to dziecko zaplanował!jeszcze 2 tygodnie temu słyszalam kocham cie!a teraz nie chce mnie…ja jeszcze walcze o te milosc,chociaż powinnam się obudzić i zapomnieć.Powoli zaczynam rozumieć że może już nie ma dla nas nadzieji.a jak juz znika nadzieja,znika tez milosc i zostaje rozczarowanie…

  • Szczerze polecam… przeczytać książkę- „Kto zabrał mój ser?” S. Johnsona
    To tak naprawdę o nas wszystkich. Rozstanie z ukochaną osobą, to przecież nasz osobisty dramat- to przede wszystkim zmiana- zmiana naszego życia. A kto z nas lubi zmiany?… no właśnie.
    Książka nie raz pomogła mi w życiu, w różnych trudnych dla mnie sytacjach. pozdrawiam wszystkich i życzę dużo dobrego. = wiary w to, że po burzy wychodzi jednak słońce.

  • Witam! Zostałam zdradzona i zostawiona po 4 latach bycia razem. Planowaliśmy wspólną przyszłość :(Jak mam sobie z tym wszystkim poradzić najchętniej zeszłabym z tego świata:(((

  • Witam!W moim przypadku to ja rozstałam sie ze zwoim chłopakiem po 5 latach,mieszkalismy razem 3 lata,razem urzadzalismy nasze mieszkanko(jego mieszkanie),włozyłąm serce miało byc super,moze i przez jakis czas było ale dopadła nas rutyna ,nuda..
    ja energiczna ,pełna pomysłow,On ułozony,rozwazny z planami na przyszłosc..Przy nim czułam sie jak staruszka ktorej zycie juz upłyneło,było gdzies za mna.. Pomimo naszych rozmow,moich rozmow bo to był monolog nic sie nie zmieniło,stało w miejscu,byłam nieszczesliwa,powiedziałam koniec,nie chce dalej tak zyc.. Wyprowadziłam sie 2miesiace temu,wynajełam kawalerke,jestem sama i myslałam ze bede szczesliwsza ale… nie czuje sie szczesliwa,czuje pustke,zal,osamotnienie pomimo mam wspaniałych przyjacioł,rodzine ale ten smutek jest silniejszy,jestem w kropce nie wiem co dalej robic,wrocici czy czekac,chyba sie troche pogubiłam..

  • Witajcie zdradzeni, porzuceni, oszukani….
    Integruje sie z Wami.Po 5 latach, z czego 2 po zaręczynach usłyszałam,,kocham Cie ale do siebie nie pasujemy”.Głupszej, banalnej wymówki nie słyszalam.Przezyłam depresje, przestałam jeść i gdybym tylko miala odwagę, skonczyłabym swoje zycie…..Ale hola hola….po pierwsze brak mi odwagi ( chwała Bogu) po drugie nikt, nikt nie jest wart tego, żeby odbierac sobie przez niego życie, po trzecie ,,kto mieczem wojuje ten od miecza ginie” po czwarte,,jesli on był taki głupi żeby odejść, Ty bądż na tyle mądra, zeby mu na to pozwolic” po piate: pamietajcie, ludzie sie nie zmieniają,jesli ktos zdradza raz, zrobi to następny-wiec nie wiem czy dawanie szansy ma sens….rozbita i sklejona szklanka zawsze bedzie przeciekała…..zawsze bedzie tylko sklejona szklanką …po szóste: czas leczy rany.mineło poł roku poznałam nowego, NORMALNEGO faceta ( choć przez internet) nigdy nie myslałam z ebede potrafiła zapomniec o narzeczonym, a jednak….
    Życie daje nam lekcje, po coś…. ,,jesli iskrę wiary masz, potrafisz wstać”

  • Witam wszystkich. I odrazu kieruje do was pytanie, co ja moge zrobic. poznałem wspaniałą kobietę, miała cudowną cureczkę juz, byliśmy ze soba szczesliwi, a czas spedzony razem, kazda godzina była jak sekunda, mielismy podobne zainteresowania, myslelismy tak samo, a po pewnym czasie potrafilismy kończyc po sobie zdania, jednym słowem rozumielismy sie bez słów, było super, jednak chyba nie do końca. Po jakims czasie pojawił sie ojciec cureczki, nachodził, dzwonił błagał o powrot, po pewnym czasie nasz kontakt zaczoł sie psuc. a ona zamieszkała z nim, nie wiem tylko co zrobiłem nietak, bo z tego co mi wszyscy opowiadali, to z niego straszny dran, był ja krzyczał i urzadzał awantury z byle powodu. prosze pomóżcie nie wiem co mam robic z tym i co robic ze soba, odechciewa mi sie zyc, 25009566 to gg jakby ktos chcial pogadac

  • Witam wszystkich. I odrazu kieruje do was pytanie, co ja moge zrobic. poznałem wspaniałą kobietę, miała cudowną cureczkę juz, byliśmy ze soba szczesliwi, a czas spedzony razem, kazda godzina była jak sekunda, mielismy podobne zainteresowania, myslelismy tak samo, a po pewnym czasie potrafilismy kończyc po sobie zdania, jednym słowem rozumielismy sie bez słów, było super, jednak chyba nie do końca. Po jakims czasie pojawił sie ojciec cureczki, nachodził, dzwonił błagał o powrot, po pewnym czasie nasz kontakt zaczoł sie psuc. a ona zamieszkała z nim, nie wiem tylko co zrobiłem nietak, bo z tego co mi wszyscy opowiadali, to z niego straszny dran, bił ja, krzyczał i urzadzał awantury z byle powodu. prosze pomóżcie nie wiem co mam robic z tym i co robic ze soba, odechciewa mi sie zyc, 25009566 to gg jakby ktos chcial pogadac

  • Ja jestem w trakcie rozstania i to ja chcę odejść mimo to, że bardzo go kocham, ale widzę że się ze mną męczy. Mam zamiar wyjechać na dłuższy okres czasu, by nabrać pewności siebie. Jednak on nie chce, żebym wyjechała, więc dałam jedno ultimatum jeśli chce być ze mną niech wymyśli coś co pokaże nam że potrafimy być razem, dogadywać się i kochać. Mimo to skorzystam ze wszystkich rad powyżej świetne proste pomysły, które pokażą mojemu partnerowi jak i mi że jestem warta najlepszego. dzięki za artykuł.

  • Jeśli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci – jest Twoje. Jeśli nie- Twoje nigdy nie było.

  • a mnie właśnie zostawił facet po 13 latach wspólnego życia najpierw zdradził mnie z naszą koleżanką, ja mu wybaczyłam a po dwuch tygodędzie latałniach powiedział mi że nie jestem jakąś księżniczką za któą on będzie latał,wszystko wisi na jednym włosku sama nie wiem co mam robić z jednej strony nadal go kocham z innej to on zawinił i powinien pokazać że mu zależy,niewiem co mam robić?

  • ZAGUBIONA.
    jestes jego wlasnoscia,a zdadzac to on moze! nie TY
    i tak mu na tobie zalezy.

  • kleo ! czekam na to….masez racje.

  • Gosiu jak to mowia jak ktos ma mnie w d…e to ja na niego s..m

  • a jak przezyc takie rozstanie na pewien czas? klocilismy sie i od pewnego czasu nie dogadywalismy. nie pasowalo jej to, ze czasem nie bylem facetem. wiem to glupie.:-( ja i moja dziewczyna postanowilismy od siebie odpoczac przez jakis czas. czy jest mozliwe, ze wszystko sie potym czasie ulozy, co moge zrobic? powiedziala mi, ze mnie kocha, a ja kocham ja i chcialbym zeby do mnie wrocila. prosze Was o pomoc.

  • nie wiem kto napisal te rady ale jestem mu nizmirenie wdzieczna. przyszlam do domu tak zalamana, ze musialam sobie walnac piwo. moj zwiazek byl toksyczny jak cholera. kocham go i jednoczesnie nienawidze. po prostu wytrzymalismy ze soba tylko rok. ja rzucalam go przy byle okazji i bylam agresywna jak cholera. marudzilam, rznelam ksiezniczke itd. ale nie bez powodu. robilam glupoty, ze zeby bola, no to w koncu dal se spokoj.najbardziej mnie boli to ze juz nie moge miec nadzieji, bo on powiedzial ze kocha ale nie moze ze mna byc. myslalam ze to cos znaczy, ale juz teraz wiem ze nie. najgorsze jest to, ze sama tego chcialam bo mnie wykanczal. zadne nasze spotkanie nie obylo sie bez jazd, ktore on zaczynal. z jednej strony mnie zniszczyl a z drugiej duzo nauczyl o mnie samej. okazalo sie ze niezla ze mnie jedza:) ale nie znosze gdy mi ktos zarzuca ze mam do cholery za duzy dekolt!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • By lam z facetem prawie 5 lat a teraz nagle wszystko sie skonczylo,nie bylo miedzy nami sielanki ale tez nie bylo zle. myslalam ze przemysli pare spraw i bedzie ok ale okazalo sie ze jest juz w nowym związku z moim wrogiem ,nie wiem co mam juz ze soba zrobic:( strasznie jest mi ciezko:(

  • Moja historia jest podobna do Waszych jednak mój związek trwał prawie 9 lat. To bardzo długo…Rozstawaliśmy sie średnio 4 razy w roku./ona miała taką asadę że jak coś było nie tak to musiała się ze mną rozstać-zero kompromisu. Była dla mnie całym światem,pokochałem jej dziecko z poprzedniego związku. Zyliśmy czasem zgodnie a czasem sie kłóciliśmy,jak wszyscy.Kiedy mnie zostawiała , moje życie stawało sie koszmarem(tabletki,nieprzespane noce,brak checi do życia). zawsze po takim rozstaniu potrafiłem ją przekonać do powrotu…i tak przez 9 lat. Przed świętami 2011 niestety nie udało mi się jej przekonać do powrotu i po raz pierwszy w zyciu usłyszałem ze ona nie chce ze mną żyć i chyba najgorsze co można usłyszeć ” nie kocham cie”. To był dla mnie cios. Cały grudzień,świeta,sylwestra przesiedziałem sam w domu.to był prawdziwy koszmar.nieprzespane noce i tabletki./myśle że tym razem zostawiła mnie raz na zawsze. Dziecko ktore pokochałem jak swoje – nie moge go nawet zobaczyć. Z nią straciłem wszystko-była dla mnie całym światem . Jak ułożyć sobie życie na nowo kiedy tak bardzo sie za kimś tęski. Nie wierze w te wypowiedzi że to minie,że przejdzie i że jakoś się ułoży. Myślę że to cierpienie będzie do końca życia…/kiedy było miedzy nami dobrze dawałem z siebie wszystko. wczasy , wyjazdy , wszystko co chciała…wszystkie zdjęcia , wspomnienia i przezycia dotyczą jej….nie potrafię zapomnieć i żyć bez niej….co robić? jak się wyleczyć???help

  • Czytam, czytam…..i jakbym swoje emocje opisywała….życie straciło dla mnie sens, nie śpię, nie jem, nie mogę się na niczym skupić…..w moim domu dramat….mój mąż zostawił mnie po 12 latch małżeństwa i prawie 20 latch związku…..zrobił to w Święta.Nie interesuje go że mamy 2 kilkuletnich dzieci, że ja go kocham, że rozwala mi cały świat……o zobowiązaniach kredytowych i moim braku pracy nawet nie wspominam…..a jak to wszystko wytłumaczył……wcale….wyniósł sie i tyle……podobno coś w nim pękło……chyba raczej się ujawniło…egoizm, brak miłości i szacunku do własnej rodziny. I jak tu wierzyć,że miłość istnieje….że warto oddać komuś swoje serce i całego siebie….jak tak z dnia na dzień przekreśla całe twoje życie i wszystko w co wierzyłeś, że jest najważniejsze, jest sensem istnienia…..jak??? Najgorsze jest to że chciałabym żeby wrócił….a tak strasznie źle się zachował, że powinnam go olać….ale nie potrafię, chcę żeby wrócił i mnie przytulił…..nie wiem jak mam zajmować się dziećmi skoro sama nie mogę funkcjonować normalnie…..jak mu to powiedziałm to stwierdził,że go obwiniam a on ma dość pretensji…..a kogo mam obwiniać…..on wszystko olał i się zmył….a ja ponoszę tego konsekwencje….koszmar

  • Tim…..nawet nie wiesz ile bym dala by kochana osoba tak myślała jak ty….

  • Hej Julia. Zdaje sobie sprawę że każdy chce być szczęśliwy , ale najgorsze niebezpieczeństwo w życiu to chyba nieszczęśliwa miłość.Jak daleko nie zaszlibyśmy w pracy czy innych dziedzinach życia , z daną osobą odchodzi wszystko razem z chęcią życia. ALE… Koleżanka ‚sara’ ma chyba jeszcze gorzej ode mnie bo została sama z dziećmi i nie ma pracy . Zastanawia mnie jedno….jak człowiek drugiemu człowiekowi może zafundować takie piekło….

  • Rozstaliśmy się po 4 latach związku. W sumie to było tak, że kłóiciliśmy się, było sporo w nas różnic. Ale jesteśmy młodzi 22 lata. Sporo błędów było po mojej stronie, bo nie akceptowałam wielu jego wad, czy pasji. On zaczął wychodzić na imprezy 2 razy w tygodniu, zmienił się, już nie był taki czuły, ja też przestałam okazywać miłość. A teraz po 2 tygodniach od rozstania jest z inną dziewczyną, chociaż traktuje ją dość dziwnie. Chciałabym żeby do mnie wrócił, ale mówi że już mu nie zależy. Jeszcze 2 tygodnie temu mu zależało, był zazdrosny. Czy jest szansa walczyć, skoro on odpiera każdą moją próbę walki o niego. Teraz wiem, że go kocham, ale on się tak zmienił, stał się imprezowy, zaczął podrywać kobiety w klubach, stał się arogancki, zaczął palić i codziennie wypijać piwko.

  • ona mój były chłopak też się zmienił, najpierw deklarował, że chce rodzinę, dzieci…wszystko pieknie…później poznał młodsze towarzystwo: imprezy do rana, picie do 4:00 w nocy…jakie to było straszne…zmienił się…godzina stania w lustrze, 1000 zł wydane na zakupy…po rostaniu już po 2 tygodniach miał dziewczynę…a poznali się, gdy byliśmy w górach na wspólnym wypadzie…Nie wracaj do neigo, masz 22 lata i na pewno poznasz kogoś kto Cie mega pokocha!

  • rozstałam sie po 4 latach związku

  • nie mogłam juz zniesc jego dzieci i byłej która sie wtrąca ciagle. Mam 33 lata i na razie doła to był chory związek oparty tylko na jego wygodzie posiadania kobiety do sprzątania, prania, gotowania i do łóżka. kupiłam mieszkanie i powoli zaczelam w nim przebywac az pewnego dnia siedzac u niego pomyslałam po co tu jestem? były nie chciał więcej dzieci i ślubu . Załuje że nie obudziłam się wcześniej. Moje życie przez 4 lata to istne piekło uzależnienia emocjonalnego braku poczucia własnej wartości i porównywania mnie do byłej szkoda gadać

  • byłam zostawiana przez 4 lata kilka razy w roku.Przychodził moment, że wywoływał klótnie o byle co, najczęściej byłego męża-zazdrość bezpodstawna). Trzaskał drzwiami, wychodził.Nie spałam, nie jadłam, wyłam z bólu.Wracał, udobruchał szczęście jak dawniej. W trakcie wyjść były agencje, alkohol. W domu nie pozwalałam pić, bo się awanturował po alkoh. to wychodził. Używał rąk,pięści, kopał. . żyłam w toksycznym związku, uzależnił mnie od siebie. miałam wszystkiego dość. Odeszłam, raczej zmusił mnie swoim zachowaniem. Szczerze go nienawidzę.O miłości- tylko słowa, płomienn e spojrzenie, w głębi smietnisko.

  • Rozstałam sie z moim partnerem po 14 latach związku. To ja podjęłam decyzję o rozstaniu, nie mogliśmy porozumieć sie w sprawie mojego 21-letniego syna, który kretyńsko sie pierwszy raz w życiu zakochał i wyrzuca masę własnych pieniedzy na dziewczynę starszą od siebie o 10 lat. Żadne argumenty do niego nie trafiają. Na tym tle od ponad 1,5 roku wybuchaja straszne awantury między mna i moim partnerem. On jest bardzo zasadniczy i żąda radykalnych działań. Syna ma dostać nauczkę, ale jaką to nie wiem, wydaje mi się że on oczekiwał żebym syna wyrzuciła z mieszkania, a ja nie mogłam się na to zdibyć. Konflikty były straszne, doszło do tego że po kolejnej awanturze kazałam mu sie wyporowadzić, potem poprosiłam żeby razem z nim sie wyprowadzić a syna zostawić samego, ale po dwóch miesiącach okazałao się że i tak kłócimy się dalej o to czy syn utrzyma mieszkanie czy nie, więc wróciłam z powrote,. Bardzo tęsknie za moim mężczyzną, mam nadzieję że jeszcze będziemy razem ale jednoczesnie boję się dalszych awantur i sama nie wiem czego chcę. Syn aktualnie ponosi koszty utrzymania mieszkania na pół ze mną, musi regulować swoje zobowiążania i nbie ma co liczyć na finansową pomoc z mojej strony. Niech sobie radzi jeśli go stać na utrxzymanie naciągaczki, to tym bardziej musi go być stać na utrzymanie mieszkania w którym mieszka, na wyżywienie, mycie, pranie itp. Ale tak czy siak jestem sama i bardzo mi z tym żle. Tęsknie bardzo.

  • Przepraszam za błędy, ale to z emocji.

  • Ja zostalam porzucona po 3 latach zwiazku. Poznalam go gdy byl w separacji z zona. Mial wtedy kochanke, ktora porzucil dla mnie. Ona byla w nim bardzo zakochana, mimo ze jej nie znalam, ona odnalazla mnie na „naszej klasie” i ostrzegala, ze z niego jest wielki kobieciarz. On wydawal mi sie bardzo interesujacy i taki byl,jednak staralam sie nie zakochiwac w nim,jako ze znalam jego przeszlosc. On przekonywal mnie ze jest wart tego bym mu zaufala,staral sie przynosil kwiaty,byl romantyczny, szarmancki.Powiedzial, ze bedzie walczyl o mnie, ze mnie kocha i chce spedzic cale zycie ze mna.Powoli sie przekonywalam do niego, odkrywalismy razem swiat, przezylam z nim najpiekniejsze chwile. Po raz pierwszy bylam naprawde szczesliwa. Nie liczyla sie rodzina,przyjaciele. Tylko on.on stal sie centrum mojego swiata.
    Pewnego razu sie poklocilismy i ja wyjechalam na kilka dni do mojej mamy. Kiedy wrocilam, on powiedzial, ze juz ma dosc, ze jestem kaprysna.Blagalam, zeby wrocil, ale okazalo sie, ze on ma juz inna kobiete,mlodsza,ladniejsza. To byl dla mnie szok, do tej pory nie moge zrozumiec jak on mogl wysylac pelne milosci smsy jednego dnia a nastepnego dnia byc zakochanym w innej osobie. A te wszystkie wspomnienia,zdjecia, cudowne chwile?
    Minelo juz 6 tygodni a ja dalej nie moge dojsc do siebie, nie spie, nie jem. Probowalam go odzyskac,ale on powiedzial zebym sie z nim nie kontaktowala, bo jego nowa milosc tego nie lubi.
    jak mozna byc takim egoista?
    Nie wierze bym mogla pokochac kogos innego tak mocno jak jego.

  • Witam,zostalam porzucona wlasciwie jeszcze nie,ale kwestia czasu pewnie.
    Bylismy w zwiazku ponad 6 lat,mamy synka 3,5 letniego,swiadomie sie o niego staralismy,
    i co…w jednej chwili wszystko runelo,jak domek z piasku :(
    ciezko mi zyc bo wlasciwie jeszcze jest obok mnie a tak jakby Go juz nie bylo.
    Powiedzial mi ze spotkal swoj ideal kobiety pod kazdym wzgledem,kobiety z ktora moglby sie zestarzeć..a mi te 6 lat temu mowil to samo!i przez te 6 lat bylo nam naprawde dobrze,a teraz mi mowi,ze to „przeznaczenie”ze spotkal tamta,qrcze a ja te 6 lat temu tez bylam „przeznaczeniem”,
    niby mowi,ze zostanie ze mna?ale matko jedyna jak ja mam zyc teraz z nim?nawet jakby zostal?wiedzac,ze gdzies tam w marzeniach i snach,myslach -jest przy swoim znalezionym ideale :( :(
    zranil mnie bardzo,ciezko mi jest okropnie,czuje sie zagubiona w tym wszystkim i wiem,ze zaufanie juz stracilam do Niego :(
    Tez jak Wy tu wszyscy piszecie ciezko bedzie mi pokochac kogos innego,zreszta o kims nastepnym nawet nie mysle,poki co musze nauczyc sie byc silna mimo,ze serce placze okropnie :(

  • Czesc Justi! podobnie bylo ze mna, nie moglam uwierzyc, ze on tak z dnia na dzien zakochal sie w innej, ale on powiedzial, ze oni byli sobie przeznaczeni! a miesiac wczesniej mowil, ze powinnismy sie pobrac, bo jest nam razem wspaniale! Nikt nie zrozumie facetow,oni maja cos z mozgiem,jakis brakujacy element,przynajmiej niektorzy z nich.
    Wiem, ze to trudne,ale nie godz sie na taki uklad,on nie zasluguje na nic tylko na pogarde z Twojej strony. Powiedz mu, ze albo Ty albo ona. A jak wybierze ja, to niech wie, ze straci i Ciebie i synka nie bedzie mogl tak czesto widywac i bedzie musial placic alimenty. Cos za cos. nie mozesz mu pozwolic na wszystko. Badz silna!Pozdrawiam!

  • Czesc Efi123!Masz swieta racje,ze zrozumiec faceta to tak jak wygrac w totka.Nigdy jak widac dokonca nie wiadomo co siedzi tak naprawde w ich glowkach.Ja teraz tylko chce jednego-poznac prawde!za wszelka cene!obojetnie jaka bedzie!mysle nad wariogramem,powaznie.Chce mu udowodnic,ze mnie oszukal.a jesli nie?choc watpie…to dam naszemu zwiazkowi szanse.Staram sie byc silna,staram,choc to bardzo ciezko tak trzymac sie twardo gdy on jest obok.

  • ale dodam jeszcze,ze nie czuje checi „robienia Mu pod gorke”
    Po prostu chce poznac prawde i tyle….
    Nawet jesli bede miala na 100% juz wiadomo,ze mnie zdradzil to chce zeby odszedl w spokoju,scen nie zamierzam robic.Wole sie wyplakac w poduche,Musze byc silna dla mojego Synka :)
    mimo,ze serce moje jest w kawalkach,
    teraz bede potrzebowala porzadnie je zacerowac,a co zycie przyniesie nikt tego nie wie!

  • Najgorsze jest to , ze on byl dla mnie dobry, najlepszy,taki czuly,kochajacy. Nadal nie moge sie z tym pogodzic,to musiala byc moja wina..

  • Byłam ponad 2 lata w związku,trudnym,rozstaliśmy się i wtedy okazało się że jestem w ciąży. Nie radziłam sobie z tym,on raz chciał być ze mną, raz nie.Wieczne”niczego ci nie mogę obiecać”,potem odsunal sie ode mnie, poznał inną kobietę związał się z nią, a ja nawet o tym nie wiedzialam,czekałam az może będzie chciał być z nami. Jak się mała urodziła okazywał troskę,czułość, ja znów wpuściłam go do swego życia. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że gdy Mała była już na swiecie on sie spotkał z ta kobieta…mi mowił, ze nic ich juz nie łaczy…ja nadal chciałam byc razem. Znów sie zaangazowałam i dostałam przysłowiowego „kopa”. Boli strasznie, bo nie chciałam byc samotną mama. Mała jest cudna i to trzyma mnie przy życiu. Wiem, ze nie było warto, że trzeba było dawno dać sobie spokoj, juz sam fakt, ze miał inna kobiete kiedy ja nosiłam jego dziecko powienien byc jak kubeł zimnej wody. Niczego mu nie życze, sobie zycze szczescia i nasej coreczce tez!!!! Nie warto dawac kolejnej szansy, bo to prawda ludzie sie nie zmieniaja!!!!

  • Przynajmniej,Iwi,masz kogos do kochania. ja zostalam sama. niezupelnie sama- z antydepresentami..

  • jestesmy razem ponad dwa lata. Mamy wspólnego syna Kamila. Jest jeszcze Mati mój syn z poprzedniego małżeństwa, który mieszka z ojcem. Na początku było cudownie jak to na poczatku, a może po prostu nie widziałam jaki jest naprawdę. Problemy zaczęły się jak zaszłam z nim w ciąże. Matka kupiła mu mieszkanie i przeprowadziłam się do niego z wynajmowanego mieszkania. Wtedy pierwszy raz usłyszałam że nie akceptuje mojego syna, a jego matka jest dla niego najważniejsza i powinnam się z nią zaprzyjaźnić. Jestem ugodowa…próbowałam. Jednak za każdym razem po wizycie u niej dowiadywalam się od niego co mamusia na mnie gadała i że oczywiście ma rację, bo powinnam się zmienić, powinnam częściej do niej jeździć itp. W oczy mi patzyłą uśmiechała się a potem buntowała go. W pewnym momencie doszli do wniosku że nie powinnam się widywać z moim pierwszym synem, bo mam teraz nową rodzinę. Zaciskalam zęby, często płakałam, ale z synem widywałam się co tydzień na weekend. Wtedy zacząły się wojny. Czarę goryczy przelał ten weekend. Wrócił po kilku dniach nieobecności i zażadał że Mati ma opuścić mieszkanie, że nie może tu spać. Po prostu go wyrzucił… jak psa. Spakowałam dzieci i poszłam do siostry. W niedzielę rano dostałam smsa że mogę już nie wracać. Podjeli z mamusią decyzję ze mam się wyprowadzić. Mam już spakowane rzeczy. Wiem że dobrze robię i wiem że nigdy nie wróce. Boli… mimo racjonalnych argumentów rozumu boli jak cholera. Ale dam radę. NIgdy więcej nikt nie będzie mnie ani moich dzieci tak traktował…

  • Justi, Efi…nie do końca rozumiem, co płeć ma do rzeczy. Same na ogół nie grzeszymy wyjątkową prostotą w nazywaniu naszych uczuć i werbalizowania potrzeb, nie sposób oczekiwać więc od facetow, że zrobią to za nas. Moze kij w mrowisko włożę, ale przyglądając się większości opowieści tutaj – ze współczuciem i pełnym zrozumieniem jak to jest być niechcianą – generalnie – dobrze, ze się stało jak się stało. Kobietki! Podnieście głowy, spójrzcie w lustro i przestańcie uzależniać własne szczęście lub jego brak od mężczyzny u Waszego boku. Nikt, jeśli nie my same, nie spełni naszych oczekiwań, nie zaspokoi potrzeb, nie da gwarancji, że „kocham Cię” jest na zawsze. Potraktujcie to jako szansę na wykonanie ogromnej pracy nad sobą. Wchodząc w związki dobre kilka lat temu wypełnione po brzegi bylyśmy planami, oczekiwaniami, roszczeniami – na ogół skierowanymi do mężczyzny. Niby dawałyśmy od siebie, ale najmniej samej sobie. Brakuje nam wszystkim zdrowego w granicach egoizmu; przekonania, że cokolwiek się nie stanie damy sobie wewnętrznie radę, przepracujemy w sobie uczciwie to co schrzaniłśmy (nie wierzę, że tylko mężczyźni w związkach zawodzą) i dopiero z tą pewnością swojej siły powinnyśmy iść w świat, o kolejnych związkach nie wspominając. Wiem, rozpacz rozpaczą. I trzeba swoje wyryczeć. Przejść jak żałobę trochę. Ale bez składania ofiar. Jeśli nie potrafimy czyjegosć odejścia przeboleć, zatracamy się w bólu, przestajemy względnie normalnie funkcjonować to sygnał, że raczej samej sobie trzeba sie wnikliwiej przyjrzeć, bo na pracę nad związkiem, którego już nie ma jest za późno…

  • A ja zostałam porzucona po prawie roku szczęśliwego związku. Mój chłopak po wszystkich zapewnieniach że mnie kocha zdradził mnie, a później przestał sie do mnie odzywać, poniżał mnie i zaczął poszukiwania nowej dziewczyny..:( Udowodnił, że tak naprawde nic dla niego nigdy nie znaczyłam.

  • Nie zgadzam sie z tym ze czas leczy rany.
    Czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do bolu.
    9 miesiecy temu moja zona odeszla do innego.Bylismy malzenstwem prawie 10 lat i mam dwie corki.Nigdy w zyciu bym sie tego nie spodziewal.Probowalem ratowac malzenstwo,chcialem jej wybaczyc zdrade ale ona jest w niego tak zaslepiona ze o powrocie nie chce slyszec.Boli mnie to ze zabiera do niego dzieci ze one widza ze sie z nim caluje.Przeciez niedawno to my sie calowalismy.Moje dzieci maja 9 i 4 lata i bardzo je kocham.Boli mnie to ze dzieci maja mame ze maja tate ale nigdy nie beda mialy mamy i taty.Juz nie bedzie wspolnych swiat,wycieczek,imprez.Mimo ze minelo tyle czasu od rozstania,ze bylo tak bolesne to ja wciaz kocham swoja zone.Nie wiem jak dlugo to jeszcze potrwa ale wypady ze znajomymi,rozmowy nic nie pomagaja.Powiem szczerze ze teraz jest jeszcze gorzej niz bylo np 5 miesiecy temu.Tego bolu nie da sie opisac i nic oraz nikt nie sprawi ze bedzie bolalo mniej.Kiedys jak cos sie psulo to ludzie to naprawiali a teraz jak cos sie psuje to ludzie to wyrzucaja.Niestety niektorzy a zwlaszcza ci ktorych kochamy dla kilku chwil uniesienia potrafia zniszczyc to co sie budowalo przez kilka lat.To boli i zaden artykul tego nie zmieni.

  • Czesc Halls,
    Mysle,ze kazdy reaguje na tego rodzaju sytuacje indywidualnie i nie mozna niczego uogolniac.W niektorych przypadkach czas goi rany, w niektorych-przyzwyczaja do bolu.Najgorzej jest, kiedy tak do konca nie mozesz sie odciac od tej osoby, w Twoim przypadku, macie dzieci,wspolnych znajomych,rodzine.Wiec musi byc ciezko. w moim przypadku byl facebook,sledzilam kazdy jego krok, sama sie torturowalam,wbijalam sobie ciern w serce. Mialam nadzieje,ciagle mam(mimo uplywu 5 miesiecy), ze on do mnie wroci. Tymczasem wiem, ze on jest szczesliwy z ta inna dziewczyna, oczywiscie nienawidze jej,wszystkie zle emocje ze mnie wychodza,jestem potwornie zazdrosna, zadna zemsty,obsesyjnie mysle o nim, co on teraz robi itd.I nienawidze siebie za to jaka jestem,bo wiem ze jedyna osoba ktorej szkodze jestem tylko ja.
    Halls jest tylko jedno wyjscie,zeby sie odkochac,musisz sie zakochac albo w nowej osobie . I nawet jesli to nie bedzie zwiazek na cale zycie,to poczujesz ze zycie jeszcze sie nie skonczylo i jeszcze mozesz byc szczesliwy. To jest rada mojej kolezanki,ktora przechodzila przez to samo,wiem ze to zazwyczaj dziala i ja wlasnie na tym pracuje!I takie fora tez mi pomagaja,wiem,ze nie jestem sama,ktora przez to przechodzi.Pozdrawiam

  • I pozdrowienia dla Kleo!

  • Witam. Kilka miesięcy temu pokłóciłam się z moim partnerem. W złości zagroził, że sobie pójdzie. Ja oczywiście również w złości powiedziałam „więc idź”. Od tamtej pory minęło osiem miesięcy, ja nadal go kocham a on niemal natychmiast związał sobie nową kobietę. Żal, złość i rozpacz… Jedyny wniosek jaki wysnułam to to, że mnie nie kochał. Smutne – prawda? Jak go odyskać, co zrobić???

  • Droga karino, odpuść sobie palanta.

  • Kochani..rozstałam sie z moim chłopakiem po prawie 5latach. mielismy przerwe 1,5 miesiaca po nie calych 2latach bycia razem.szybko znalazl sobie inna ale w koncu zmadrzal i wrocil sam o to zabiegal.teraz znow sie rozstalismy(on zerwal)..mowil ze mnie kocha ale nie jest pewny czy chce ze mna byc.fakt klocilismy sie ostatnio ale jakos to bylo i te klotnie niby go zmeczyly.nie jestesmy ze soba prawie 2 tyg i slyszalam ze sie spotkal z jakas inna.. nie wiem co mam robic jak to wytrzymac??jak go odzyskac??!! mielismy powazne plany..wyjechac zarobic na wesele i byc juz do konca zycia..mysle ze on mnie kocha ale co z tym zrobic?czy walczyc jesli kogos poznal?czy odpuscic? nie wyobrazam sobie zycia bez niego..naprawde nigdy tak nie kochalam i mysle ze juz nie pokocham..doradzcie..kto tego nie doswiadczyl moze sobie radzic-odpusc..ale jak tu pokonac milosc?? ;((

  • Co mam robić? Po pięknym pobycie na wakacjach facet porzucił mnie nagle jednym cięciem.Było wszystko ok. Byliśmy szczęśliwi. Jak to przetrwać? dzwonię do niego i proszę o powrót i przebaczenie za niewinność? zamknął się w 4 ścianach i nie chce mnie widzieć?

  • Mam depresję po rozstaniu. Myślę cały czas o nim. Nie mogę spać. Budzę się po kilka razy w nocy. Patrzę na telefon….płaczę ….nie mogę się udźwignąć…

  • Do Miasta Kobiet szukam pań, które zostały zdradzone przez swoich mężów. Będziemy rozmawiać o życiu po zdradzie, o rozstaniach, wybaczeniu, zemstach. Jeśli chciałabyś się podzielić swoją historią (nawet anonimowo), napisz: a.kwietko@tvn.pl

  • ja jestem z chlopaakiem 6 lat w tym mielismy roczna przerwe a przed nia jeszcze dwumiesieczna przerwe teraz cos nam nie wychodzi nie mozemy sie dogadac. on mi mowi ze mnie kocha a mi sie wydaje ze to chodzi jedynie o seks. bardzo go kochm i nie chce sie z nim rozstawac.. ale nie potrafimy juz ze soba rozmawiac . ostatnio kazdy dzien konczy sie klotnia albo glucha cisza… nie wiem co zrobic bo chce byc z nim bo bardzo go kochaam ae nie chce zeby bylo tak zle..

  • Ja mam ciężki problem. A zaczęło sie to tak. Razem z najlepszą przyjaciółką zakochałyśmy sie w jednym chlopaku. On zapytał mnie o chodzenie. Ja się zgodziłam. Byliśmy szczęsliwą ( i to bardzo) parą. Ale nadszedł dzień w którym ze mną zerwał. Jestem załamana, ponieważ na następny dzień zapytał mojej przyjaciolki (ta ktora sie w nim bujała). Ale ona sie nie zgodziła. Po mimo tego on strasznie sie do niej przystawia i widac ze ją podrywa. A ja wtedy czuje sie żle. Taka odrzucona. Jakby nikt o mnie nie pamiętał. A ja tak go kochałam., I chyba nadal kocham. Nie wiem co robić, bo jest to trudne i nie umiem sie uspokoić. Teraz sie z każdym bije co wejdzie mi w droge. Stałam sie mniej uczuciowa i zaczelam lubic gniew. Wściekłość od rana do wieczora. A jego zachowanie mnie bardzo rani. Nie wiem co robić. Przyślijcie mi rady na maila: warka.agniecha@gmail.com z góry dziękuje

  • ja bylam w zwiazku 4 lata mamy 2 letniego syna dodam ze meszkam w holandii i nie mam tu zadnej rodziny on zaczal zdradzac raz drugi nadal mieszkamy razem boli jak cholera .Nie moge wrocic do polsi moj syn ma tylko niederlandzkie obywatelstwo ,cholerna sytuacja mieszkam u niego juz nie ufam wciaz kocham

  • do polski chcialam napisac nie wyszlo

  • Rozstałem sie z żoną w zeszłym roku w październiku po 3 latach małżeństwa i w sumie 9 latach bycia ze sobą. Powodem była jej zdrada, z którą się nie kryła ani przede mną ani przed swoją rodziną. Świat legł mi w gruzach, wszystko co miałem straciłem. Żona bez zwłoki złożyła pozew o rozwód. Po 4 miesiącach w styczniu 2012 roku wróciła z płaczem proszac o szansę. Wycofała dokumenty rozwodowe. Zgodziłem się, chciałem ratować małżeństwo, kocham ją. Pięknie sie układało. Wybaczyłem jej zdradę. We wrześniu poprostu przyszła i powiedziała, że nie kocha mnie i nie jest ze mną szczęśliwa. Wszystko wróciło. Jestem załamany, nie wiem o co jej chodzi, wyprowadziłem się i złożyłem dokumenty rozwodowe. Dlaczego muszę to przeżywac po raz drugi i to w ciągu jednego roku. Mam wszystkiego dość. Zmęczony już jestem tym wszystkim, a ona teraz jak się rozstaliśmy potrafii zadzwonić i powiedzieć, że teraz jest jeszcze bardziej nieszczęślliwa niż jak była ze mną.

  • Cześć Tom tak przypadkiem przeczytałam twoją historię, ni daj sobą tak pomiatać .Odpuść sobie tyle jest kobiet które naprawde chciały by sobie ułóżyć życie , a trafiają tak jak ty. Będziesz chciał porozmawiać o to mój meil agusiaaa171@wp.pl

  • Ja otworzyłem sie dla niej po 2 latach bycia samemu z wyboru,mam 27l. ponoć przystojny… i poszukalem sredniej urody kobiete ze tak okresle bo z tymi barbie mialem za duzo klopotow.Sytlacja w domu z rodzicami jest ciezka a ja mieszkam z nimi i naprawde warunkow w mieszkaniu socjalnym niemam by spraszac kobiety a bardziej wstyd mi by bylo,poznalem ja z internetu po 3 mies dopiero sie otworzylem jak to dokladnie u mnie zycie wyglada,zrozumiala niby i chciala bym u niej zamieszkal a ja czulem ze za krotko ja znam na takie cos chodz juz bylismy razem 2 miesiace,po czasie widzialem jak jest kladzony nacisk bym sprawy finasowe rodziny ruszyl bo ona sie boi komornikow w przylosci zrozumialem ja lecz poczulem sie jak szmaciaz a ja nie obiecywalem jej slubu czy cos podobnego zabralem ja w gory i po gorach same klotnie itp. o moje kwestie rodzinne co pozniej wlaczyla sie jej matka tez do tego.Po czasie wykrylem ze ma ciche konto na badoo i ze bajeruje z kims na necie… :( moglem wtedy ja kopnac w tylek ale wybaczylem i poszlem niewyspany do pracy gdzie zrobilem duza pomylke i mnie zwolniono po 2 tyg.doszlo do tego ze niedalem rady psychicznie i po 8 miesiacach sie rozstalem z nia bo czuc sie jak biedak ile mozna a wiedzialem ze w takiej atmosferze niechce zyc i wole swoja biede.Kocham ja lecz zaraz po zerwaniu znow zalozyla ten profil i niby tylko by z kims pogadac a okazalo sie ze nr rozdaje na prawo lewo jednoczesnie dajac mi nadzieje na powrot i mi pisze ze mnie kocha i teskni to runolem wtedy jak mozna tak komus noż wbijac w serce gdy sie dowiedziala ze wiem ze klamie to stwierdzila ze nic nie poradzi ze nic domnie nie czuje :((( i jak tu komuś zaufać? a przez dlugi rodzicow nigdy z bagna nie wyjde a nikt na dzien dobry niezechce sie spotykac z taka osoba jak ja z takim bagżem problemow :( pozostaje samotnosc mimo powodzenia u kobiet :(

  • To były bardzo smutne święta :-(. W listopadzie tego roku rozwiodłam się po 16 latach małżeństwa. Zostałam z 2 dzieci. Nie wiem czy kiedykolwiek komuś będę w stanie zaufać. Niestety nadal mieszkamy pod jednym dachem – jest to koszmarem, dzień przed wigilią powiedział, że mam zabierać się z domu bo do niego przychodzi jego nowa narzeczona. Wyjechałam z dziećmi do moich rodziców, ale będę musiała przecież wrócić – córka do szkoły, syn do przedszkola a ja do pracy. Eks nie płaci alimentów, nie płaci za mieszkanie i nie dokonuje żadnych opłat, twierdzi że go na to nie stać, ale na założenie nowej rodziny to owszem. Za to stać go na dyskoteki i kobiety. Niech układa sobie życie na nowo, ale dlaczego kosztem mnie i dzieci. Oświadczył mi, że to już nie są jego dzieci i to już nie jego problem. Potrafił powiedzieć córce że jego nowa narzeczona jest z nim w ciąży i w końcu będzie miał swoje wymarzone dziecko. Kim byłam dla niego ja i nasze dzieci przez te 16 lat?. I jak dalej żyć

  • Czytam te wpisy i choc mnie nie pocieszaja to zycie potrafi byc okrutne, nie wiem kiedy latwiej jest sie rozstac czy po roku czy po kilku latach jak uczucia sa na innym torze. Przezylam rozstanie po 10 latach, po 5 latach kiedy zostalam zdradzona, a teraz doznaje rozstania po ponad roku i boli mnie jak nigdy. Dalam z siebie tyle ile moglam, kobieta mysli, ze im wiecej da tym facet ja bardziej pokocha. Wyciagalam ukochanego z nalogu, wspieralam finansowo, psychicznie, w trudnych chwilach bylam przy nim, sluchalam, robilam wszystko i kochalam ponad wszystko. Byly problemy, ale zawsze bylam zdania, ze sa do rozwiazania i tak tez bylo. Ukochany rzucal mnie, wracal, jeszcze 3 tyg. temu mowil, ze kocha nade wszystko, stawialismy razem choinke, mowil, ze wroci do Trojmiasta, ze bedziemy niebawem znow razem, ze zamieszkamy….czlowiek uwierzyl, oddal sie w calosci, oddal serce i dusze a on po prostu znow zerwal, od tak, kocha mnie, ale nie jestesmy dla siebie stowrzeni, mamy innych znajomych, rozni nas wzrost, wiek i to sie nie uda…czemu nie mowil jak mial gorsze dni, jak nie mial pracy, jak pomieszkiwal u mnie i tulil? czy wszyscy mezczyzni sa egoistami myslacymi tylko o sobie? zawsze mowilam, ze czas goi rany i na to licze, choc naprawde czlowiek miewa rozne mysli ale stwierdzma tylko jedno – nie warto sie starac, im bardziej sie starasz tym bardziej zostaniesz wykorzystany, tym bardziej ktos wycisnie z Ciebie ostatnia krople krwi a jak Ty bedziesz miec problem, bedziesz popadac w depresje i upijac te smutki i wtedy to nikt Ci nie pomoze, musisz radzic sobie samemu. Teraz dzis wrocil do tego samego miasta, znalazl prace 2 min. ode mnie ale juz nie kocha, choc 3 tygodnie temu nie widzial zycia bez emnie, ale wtedy nie mial pracy,wtedy ja mu pomagalam i bylam przy nim, teraz juz nie jestem potrzebna, dzis powrocil i nawet nie ma czasu na spotkanie, bo impreza, jaranie…taki swiat. A ja jutro do pracy i musze sie pozbierac, przeprowadzic szkolenie a nie wiem jak….straszne sa uczucia, starszne sa nalogi, starszne sa klamstwa a najgorsza jest ludzka naiwnosc i myslenie, ze drugi czlowiek sie zmieni, ze doceni…nie, nie ma czegos takiego. Nie wyobrazam sobie zycia z drugim czlowiekiem, nie wyobrazam soebie, ze now mnie ktos bedzie krzywdzil a przeciez mam dopiero 30 lat i zycie jeszcze przed emna. Przeczytalam wszystkie wasze komentarze i plakalam przy kazdym, bo wiem, ze sa gorsze rozstania, ale bol niestety jest przy kazdym. Trzymajmy sie w tym Nowym Roku…

  • Ok, każde rozstanie wymaga poświęcenia, wyrzeczeń i żalu. Jak czytałem wasze komentarze to wasza sprawa wydaje się prostrza. Jestem żonaty i mamy dwójkę dzieci. Te drugie urodziło się 3 miesiące temu. Zona zdradziła mnie trzy razy( oboje dzieci są moje). Trzy razy widziałem ją w uścisku z innymi facetami. Teraz chodzimy na terapię małżeńską. A tylko dla tego że ona podupadła psychicznie. Maleństwo płacze a ona z nim, gdy jej je odbieram, ona siada w kącie i płacze. Ja nie potrafię jej pomóc bo nie chcę. Wolę zająć się dzieckiem. Chciałem odejść ale gdybym to zrobił to ucierpiały by dzieci. W dodatku spotkałem dawną miłość i zaczyna się odnawiać. Co raz bardziej chciałbym być z nią ale ona nie chce rozbijać małżeństwa ( powiedziałem jej o swojej sytuacji z żoną). Przez cały czas proszę ją o pomoc, żebyśmy się spotykali ale ona nie chce. Zapytałem ją, dlaczego nie chce zacząć od początku i pomóc mi. Do dzisiaj nie mam odpowiedzi. Kiedy ją pytam o jej stosunek do mnie jest milczenie. Myślę odejść ale jest mi cholernie trudno ze względu na dzieci a nie chce być przy zonie.

  • Tak…mój związek trwał niespełna rok. Dzieliła mnie od mojej ukochanej ogromna odległość. Mieszkam w Wielkiej Brytanii a ona w Polsce. Chciałem żeby zamieszkała ze mną ale jest młoda, niedojrzała chyba jeszcze i…zmieniła się. Stała się dla mnie wredna.Podczas rozstania powiedziała mi że w jest w pełni śwadoma miłości do mnie ale odległość jej ”przeszkadza” – potem zaś stwierdziła że mnie nie kocha. Zaledwie 2 tygodnie po rozstaniu. Co powiedzeć o takiej dziewczynie? Jak zabić miłość która niszczy mnie od środka bo kochając kobietę czuję się jakbym miał misję…uszczęśliwić ją każdym możliwym sposobem. Wypruć sobie flaki, dać się posiekać na kawałki ale ona ma być szczęśliwa. Musi być bezpieczna i spełniona. Kobieta o której mówie nie podziela widać tego i nie interesuje jej nawet czy zdycham w tym momencie. To smutne. Powoli staję się nieczuły, zamykam się na uczucia wyższe i staje się człowiekiem…pustym. Jakby moja dusza umierała…

  • Ciesze sie ze znalazlem twoja stronke, teraz jestem tu stalym gosciem, tylko troche ciezko bylo ja znalezc w wyszukiwarce na podana fraze, trzeba ja lepiej wypozycjonowac. Podepnij sobie ja do systemu wymiany linkow i masz pozycjonowanie za darmo, ruch powinienen ci wzrosnac kilkakrotnie jak wbijesz sie na pierwsza strone google.
    Wpisz sobie w google – seo stronka z seo poradami – tu jest wszystko opisane, napewno ci sie przyda
    pozdro

  • tak mi cięzko tak mi źle. Kochałam całym sercem 3,5 roku i zostałam odrzucona bo „przegapiliśmy moment”. Gdy mówiłam o czymś poważnym było „gdzie się spieszysz”. Jakie to życie niesprawiedliwe

  • Kochani Ludzie, trzeba wbić sobie do głowy, że tylko czas potrafi skutecznie uleczyć rany. Za to ZAWSZE to potrafi zrobić. Jeśli na oczątku tej trudnej drogi nie dajemy sobie ze sobą rady – trzeba po prostu pójść do psychiatry i brać odpowiednie leki. Inaczej może być tylko gorzej. Leki plus czas równa się powrót do siebie.

  • Witam znów, pamiętajcie, że życie po rozstaniu NIGDY nie będzie dokładnie takie samo jak wcześniej. Czas spędzpny z tą osobą zmienił nas, jesteśmy bardziej doświadczeni, ostrożni, świadomi siebie. Niech do nas dotrze, że „tamto” życie z „tamtą” osobą jest etapem zakończonym, a teraz żyję moim, innym życiem. Kolejna sprawa: ryzykowne jest wpadanie w kolejny związek – 99% to porażka, taki plaster na gangrenę. Chwilowo daje ulgę, wydaje się, że znów mamy kogoś bliskiego, nie zwracamy uwagi na to, że podświadomie szukamy w nowym człowieku „tamtego”. I ranimy siebie i tę nową ofiarę naszego rozstania. Naprawdę, najkrótszą i stosunkowo najmniej bolesną drogą jest pogodzenie się z faktem, że to już koniec, załatwienie z byłym partnerem koniecznych wspólnych spraw, brak kontaktów z nim. Posiadanie osoby zaufanej, przy której możemy do woli się wypłakiwać. Jeżeli czujemy, że nie damy rady – wizyta u psychiatry. Następnie uczymy się na nowo lubić siebie, świat, wychodzimy do ludzi, robimy małe przyjemności. Kolejnym etapem jest konieczność założenia sobie długofalowego planu działania. Może to być dodatkowe wykształcenie, kurs, praca lub jej zmiana, remont mieszkania, konkretna siłownia itp. Ktoś powiedział i ja się z tym zgadzam: prawdziwa miłość przychodzi wówczas, kiedy żadna ze stron niczego, nawet miłości nie oczekuje od strony drugiej…